Życie jest za krótkie na banalne jedzenie.
Ranking i toplista blogów i stron Katalog stron, toplisty, narzędzia webmastera Durszlak.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Śledziowo jubileuszowo.

    Nie ma co się rozczulać nad przemijającym czasem. Dziesięć lat minęło nawet nie wiedzieć kiedy. To kluczowe stwierdzenie, bo nazbyt mało pamiętamy z początków powstawania Nocy Śledziożerców. Na nic wypytywanie, na nic seanse hipnotyczne, pobudzanie pamięci zbiorowej, grzebanie w archiwach. Wiemy tyle ile zjemy. A że jemy coraz lepiej, to i liczy się ta ostatnia Noc i następna, bo znowu trzeba wymyślić coś zaskakującego. Wspominałem, że jak zwykle blady strach pada na śledziożerców, kiedy sobie uświadomią że Noc tuż, tuż. Moja inspiracja spłynęła na mnie zaledwie kilka dni przed naznaczonym dniem. Toteż swoje danie wykonałem z biegu i bez prób. Efektu byłem pewien, gorzej było ze składnikami, bo nieodzownym elementem były świeże borowiki. A tu nagle borowików brak. Tego dnia rozpaczliwie poszukując na wszystkich targowiskach Szczecina, nawet pośród kwiaciarek na Bramie Portowej, z ledwością udało mi się zdobyć dwa (cyfrowo 2), prawdziwki. Wobec tego udałem się na trasę międzymiastowej „trójki” by nagabywać przydrożnych grzybiarzy o drogocenny grzyb. Efekt – kolejne cztery. W akcie ratowania godności zakupiłem kilka podgrzybków, doszczętnie przekopując do dna cztery czy pięć wiader.

    Słoś, zabiegany meldował telefonicznie jak to coraz bardziej jest czasowo zakopany, i że nie tylko nie ma składników ale i pomysłu. Zbyszek dzwonił że potrzebuje rybich głów, ewentualnie kilka płoci. Bagatela. Marek od tygodni kisił. Co kisił, to dopiero miało się okazać. Adam smażył powidła, Jędruś napychał jelita. Bolek był tajemniczy.

   Nastał wieczór, czyli Noc. Wybici z rytualnego rytmu przez Basię Grochowską, która podobno była na pierwszej Nocy, a teraz nagrywała z nami reportaż, łaziliśmy bez celu jak bezdomne dzieci. Ale pierwsze śledziowe dania przywróciły nam porządek i wiarę w sens świata.


Storradello Słosia.

    Zaczął Słoś. Storradello czyli rafaello z solonego śledzika mielonego z rodzynkami otaczanego w prażonej cebulce. Na dwa kęsy, bo mieliśmy po dwie kulki. Zaraz potem risotto śledziowe Kudłatego na suszonych grzybach. Z powodu niemania głów rybich tudzież płoci, pomysł poszedł w kierunku grzybów, a że siedzieliśmy sobie u Adama wspominając i pijąc, to wywar grzybowy gotowaliśmy trzy razy, bo jakoś się wygotowywał pochopnie do cna. 


Risotto Zbyszka Kmiecia.

    Ziemianin uczynił nadziewane śledzie pieczone w solnej skorupie a podane ze strudlem z śledziową ikrą. Bardzo aromatyczne dziełko. Potem była pieczona biała kiełbasa Jędrusia, a oba ciepłe dania przedzielała sałatka gruszkowa Darka Startka.

 

Zapiekany w soli Marka Ziemianina Grądzkiego.


Gruszkowy śledź Darka Startka.

Kiełbaska Jędrka Szylara.

    Barokowego śledzia zasunął nam Przemek Żychowski. Mój śledziowy Boże, czego tam nie było, kiwi, awokado, cebula, papryka ..ale pamiętam tylko paprykę ostrą jak nagła cholera. Do krainy łagodności wróciły nas dania Adama i Adama. Faleński wysmażył śledziowo-śliwkowe konfitury, a Zadworny przygotował ziołowego z śmietaną i fetą.


Barokowy Życha. Najostrzejsze było to quacamole na dole.

    Paweł Kmieciak nie po raz pierwswzy ani ostatni tego wieczoru podał propozycję zawierającą śliwki. Tym razem pod postacią chutneya do śledzi.

    Sztark odkrył w sobie pasję kiszenia i do śledzi macerowanych w miodzie z czosnkiem i octem ryżowym, podał całą paterę kiszonek swojej roboty. Ogórki, pomidory, gruszki, śliwki, truskawki, pasternak, kapustę, paprykę.


Jesienne skisłyje aromaty.

    Nadszedł czas na moją carpaccio-sałatkę. Otóż świeże prawdziwki i blanszowanego kalafiora pokroiłem na mandolinie w cienkie plastry. Z rukoli, pestek dyni i oliwy, zrobiłem pesto. Grzyby i kalafiory ułożyłem na talerzach, dodałem listki roszponki i płatki holenderskiego matiasa, skropiłem pesto, oprószyłem z młynka pieprzem. I to wszystko.


Borowiki i matiasy. Moje.

    Wydawało się nam, że każdy stworzył niepowtarzalne dzieło, że już jest na pudle, że będzie chodził w glorii. Ale niestety, dobił nas Bolek. Zrobił tort bezowo-śledziowo-czekoladowy, gdzie biszkopt nasączony został absyntem, a za rodzynki uchodziły kawałki naturalnego matiasa. Absolutna rewelacja. Król dziesięciolecia. 



Bolek królem.

    W lutym zaczyna się kolejna dziesięciolatka. Życzcie nam zdrowej wątroby i wielu pomysłów.

niedziela, 23 października 2011, ugin13

Polecane wpisy

  • Takie buty, znaczy luty.

    Zaczęło się od tego, że Bolek odniósł wrażenie, że gdzieś tu mija dziesięciolecie. I choć niezupełnie to prawda, to jednak wiele się nie pomylił, raptem pół rok

  • Aż tu nagle Noc Śledziożerców!

    Mam poczucie winy, za brak doniesień z lutowej Nocy, a tu już różni tacy gonią mnie z relacją lipcową. OK., wobec tego postawimy kalendarz na głowie i lipiec bę

  • Śledziożercy – ekipa.

    Opadł kurz bitewny, sława osiadła na śledziach które tego były warte, inne odchodzą w niepamięć. Dwa tygodnie temu, czyli 21. lutego, odbyła się Noc Śledziożerc

Komentarze
mag-43
2011/10/23 17:16:58
zaświadczam! z okazji dziesięciolatki nie było słabych punktów, wszystko pyszne, trawienne i smakowite, nawet powiedziałbym mocno utrwalone jak danie Przemka, które dało o sobie znać paląc tam gdzie wstydzę się powiedzieć sam następnego ranka w tualecie! dzięki wszystkim wielkie
-
2011/10/25 17:58:52
powaliło mnie na kolana rafaello ze śledzikiem
-
2011/12/14 23:04:07
No to życzymy zdrowej wątroby:) na kolejne dziesięciolatki;P:)