Życie jest za krótkie na banalne jedzenie.
Ranking i toplista blogów i stron Katalog stron, toplisty, narzędzia webmastera Durszlak.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Takie buty, znaczy luty.

    Zaczęło się od tego, że Bolek odniósł wrażenie, że gdzieś tu mija dziesięciolecie. I choć niezupełnie to prawda, to jednak wiele się nie pomylił, raptem pół roku. Ale tak, w tym roku puknie nam okrągła rocznica. Wypadnie w październiku, więc wyjątkowo będziemy „nocować” nie w miesiącu na „L”.




    Powoli już się naradzamy jaką formę mają przyjąć nasze obchody. Zrazu chcieliśmy wydać książkę, książeczkunię właściwie. Bogatą w anegdoty, przepisy, ciekawostki, rysunki Słosia. Portrety uczestników. Zobaczymy, pomysł jeszcze całkiem nie umarł.

- Dwa dni! – rzucił ostatnio jakiś śmiałek.

- Najlepsze co do tej pory robiliśmy – padła inna propozycja.

Ha! Ale jak znaleźć w październiku stokrotki albo bób!? 
    No dobrze, wracam do Bolka. Otóż co mu się wydawało, to się mu wydawało, ale najważniejsze, że postanowił to uczcić stosowną kreacją śledziową. Pasztet z zielonego śledzia i gotowanych ziemniaków ze stosowną inskrypcją rebusem. 



    Zawsze jestem na bieżąco z pomysłami Adama Faleńskiego, a to z racji, że ilekroć jestem w Szczecinie to go odwiedzam. Nierzadko myślimy równolegle. Tym razem jednak nie. Kiedy zachodzę do Zakątka (kulinarny przybytek Adama), to wśród rozmów o rzeczach ważnych i mniej ważnych, zawsze przewija się temat jedzenia a zwłaszcza śledziowych inspiracji. Adam zaplanował tym razem gęsio-śledziowego tatara. Chodziło o użycie mięsa do śledzia. Po kilku próbach …a to ciekawe, bo to chyba jedyny, który robi próby swoich pomysłów, dochodzi do idealnego wyważenia proporcji i końcowego efektu. Czasami zdarza się takich prób sporo, a nawet więcej, bo u Adama w kuchni pracuje pan Włodek. A pan Włodek, ilekroć usłyszy, że nad czymś kombinujemy, od razu na gorąco robi swoje wersje. Podziwiam pana Włodka, ma swoje lata, a ciekawość gotowania jakby dopiero co opuścił szkołę.

    Adam mówi, że 25% gęsiny na 75% słonego śledzia to najlepsze proporcje. Ma swoją mazistość i zwartość, wciąż zachowując ducha dania śledziowego.


    Podczas lutowej Nocy mieliśmy dwóch gości specjalnych. Obu zacnych członków Slow Foodu. Marek Gąsiorowski, szef Poznańskiego Convivum i dopiero co mianowany szef Convivium Szczecińskiego, Andrzej Buławski. Obaj sięgnęli do domowych tradycji i upodobań. Andrzej przygotował śledzia z suszonymi grzybami, natomiast Marek sięgnął jeszcze głębiej, wielkopolsko, i zrobił dwie wersje tego samego. Otóż zadał śledzia w cebulce ale w dwóch olejach z lnianki – jarym i ozimym.  

    Gościem zaskakującym, wcześniej już zapraszanym, choć niedocierającym był Adam Opatowicz, dyrektor Teatru Polskiego. Zaprezentował nam sałatkę (ach ci początkujący!) z kminkiem. I to było (jak oceniło to nasze grono) urocze przypomnienie kminku. Do tego zaserwował nam dobre kabaretowe przedstawienie p.t. „Kto na pudle – ja na pewno!”

    Paweł Kmieciak, dzięki jakimś diabelskim konszachtom, wszedł w posiadanie suszonego mięsa wieloryba, więc cała nasza czereda miała okazję po raz pierwszy raz w życiu zjeść wieloryba. Ale nie mówcie nikomu, bo nas grinpisy zakują w kajdany.  




    Zauważyliście pewnie, że Marek Sztark strasznie nam ostatnio miesza. A to sorbety, a to terminy przedziwne, a to sałatka z bobem.. a tym razem przyniósł mus ze śledziowych mleczy z miodem gryczanym. Marek, kamień węgielny i iglica miodów drahimskich, za punkt honoru wziął sobie zawsze użyć jakiegoś drahimskiego miodu. Ostatnio chodzi na puentach z tymi swoimi śledziami. Choć mówi, że ten śledź to jakiś wypadek przy pracy, to ja kompletnie mu nie wierzę. Mlecz w ilościach sporych, wędzony pikling i dorsz (chyba gotowany), taki był skład tego dania. 

 

    Jędruś Szylar postanowił nas zaskoczyć orientalną zupą ogórkową ze śledziowymi pulpecikami. No co mam powiedzieć, zaskoczył nas. W osłupienie wprowadzili nas kucharze z Na Kuncu pod wodzą Darka Majewskiego, serwując śledzia w pieprzu i toffi!

    Przy takich pomysłach, mój słodki marynowany śledź, na musie gruszkowym z plastrem karmelizowanego bekonu, wydał się już tylko przedłużeniem poprzednich pomysłów. Mi smakował.



    Jak pewnie się domyślaliście, owszem, czasami spisujemy nasze potrawy. Ale to jest mniej więcej tak jak ze zdjęciami. Bywa, że umyka uwagi.


wtorek, 09 sierpnia 2011, ugin13

Polecane wpisy

  • Śledziowo jubileuszowo.

    Nie ma co się rozczulać nad przemijającym czasem. Dziesięć lat minęło nawet nie wiedzieć kiedy. To kluczowe stwierdzenie, bo nazbyt mało pamiętamy z początków p

  • Śledziożercy – ekipa.

    Opadł kurz bitewny, sława osiadła na śledziach które tego były warte, inne odchodzą w niepamięć. Dwa tygodnie temu, czyli 21. lutego, odbyła się Noc Śledziożerc

  • Księżniczka Anna na ziarnku maku, czyli Noc Śledziożerców.

    Jakimś takim zrządzeniem losu, ostatnio Noce Śledziożerców odbywają się w miesiącach na „ly”. W lutym była, teraz wypadała prawie na sam koniec lipc