Życie jest za krótkie na banalne jedzenie.
Ranking i toplista blogów i stron Katalog stron, toplisty, narzędzia webmastera Durszlak.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Księżniczka Anna na ziarnku maku, czyli Noc Śledziożerców.

    Jakimś takim zrządzeniem losu, ostatnio Noce Śledziożerców odbywają się w miesiącach na „ly”. W lutym była, teraz wypadała prawie na sam koniec lipca, być może będzie w listopadzie. 26 lipca, czyli w Anny, spotkaliśmy się po raz ędziesty. Czas najwyższy policzyć ile to razy w przeciągu ostatnich dziesięciu lat zasiadaliśmy wokół stołu zastawionego daniami z śledzi, przy mrożonej wódeczce. Ile to śledziowych dań wymyśliła nasza wesoła kompanija. Pół tysiąca!? Kto wie, może nawet więcej.

 

    Swój udział zapowiadało kilka zacnych nazwisk, wpraszało się miesiącami, ale czy to imieniny Anny zapowiadały się ciekawiej, czy pogoda przerzedziła ich szeregi, dość, że nie dotarli i niech żałują, drugiej szansy nie będzie.

 

    Kto śledzi wpisy na brzuchomoowcy, ten wie co to jest Noc Śledziożerców i co tam robimy. Maniakalnie …no właśnie, jemy czy wymyślamy śledziowe kreacje. Dobre pytanie. Tak czy śmak, bez jedzenia i picia noc ta odbyć się nie może.  
    Zaczęła się pięknym akcentem, bo Ziemianin, który do nas zawitał, przywiózł agrestówkę tak dojrzałą, że czuć było każdy włosek na czerwonym owocu, każdą urwaną szypułkę, nawet tę rozgrzaną ziemię pod krzakiem. A potem zaraz Słoś podał swojego zawijasa marynowanego w 18letniej starce. Pyk, i już go nie było, smak tylko błąkał się po roześmianej gębie.



    Gdzieś tam później podałem i ja swojego zawijasa (bo często się zdarza, że myślimy równolegle), ale mój był uczyniony ze świeżego śledzia, omaszczonego musztardą, a usmażonego na maśle z dodatkiem juliene z pomarańczowej skórki, miodu gryczanego, kardamonu, rodzynek, wędzonych śliwek, ziaren kawy, wina i jeszcze raz masła.




    Ale wcześniej pojawił się skubaniec Adama Chrząstowskiego, skubaniec bo z świeżego śledzia wyjął ości, zamarynował w chińskiej wędzonej herbacie o nazwie, której się nawet nie staram zapamiętać bo dla mnie za trudna, nadzianego cebulowo-śliwkową konfiturą i uwędzonego na olsze i onej herbacie. Zacne to było, oj zacne. Zdjęcia nie mam, bo jakoś tak jest, że jak mi coś smakuje, to o bożym świecie zapominam. Żałuję, bo Adam pofatygował się do nas aż z Krakowa. Drugiego gościa i jego śledzia też nie mam, a był to Darek Startek, który przestał już puszczać w ramach Małej Akademii Jazzu łomoty jakieś straszliwe, i sprowadza do Szczecina takich tuzów jak Chuck Mangione, Al Di Meola, Rick Wakeman.. i wielu, wielu innych. Teraz zaprosił do stołu sałatkę jak mówi kaszubską, z warzywami i fasolkami. A żonę ma Annę, chylę czoła przed jego śledzi ciekawością.



    Po tym zimnym antree nastały dania gorące – zapiekanka Przemka Nadolskiego, wyłowiona z przepastnej księgi odziedziczonej po babci, zapiekanka rodem z roku 1926. Z pieczoną cielęciną, śledziem, gotowanymi ziemniakami, i z pieczołowitym sosem rumianym, kaparowym. Po niej nastąpiła (nie wierzcie, że tak doskonale pamiętam kolejność dań) rybna zupa imbirowa z pierożkami śledziowymi i pianką śmietankowo-imbirową. A gdzieś tak zaraz potem zapiekanką Ziemianina z wielkich makaronowych muszel, cudnej fety jego roboty, śledzi, przydomowych ziół, zalanych jajeczno-śmietanowym puchem. Obfita! Uff. A na koniec gorącego setu, Bolek (nasz ukochany gospodarz) podał śledziową kiszkę w śmietanowym kleksie. Bajeczka! Zdjęcia nie mam.







    Jacek Gałkowski przyniósł słój pełen śledziowej pyszności (jak zwykle autorstwa Beaty Flejszer, ale i drugi paprykarzu czy paprykarza. No niebo w gębie, choć powiem szczerze, żadnej atencji dla tej szczecińskiej specjalności nie mam. Ale ten, wykonany na makrelach, na krótkim ryżu …miał wszystko co potrzeba, nawet plaster marynowanego ogórka.



    Marek Sztark miał dwie odsłony, jedną z nich była zjawiskowa sałatka z bobu. Bob Śledziowniczy, jak ją przezwaliśmy. W ostatniej chwili (dla separacji smaków) zmieszane, bób ugotowany al`dente i obrany z sierści, śledź korzenny odmoczony i macerowany w białym winie, drobno posiekany czosnek, oliwa, natka, zioła. Szast prast i gotowe, żeby się broń Boże nie przegryzło. Drugą potrawą była tytułowa księżniczka na ziarnku maku. Bo trzeba wam wiedzieć, że restauracja Na Kuncu Korytarza, mieści się w szczecińskim zamku, niegdyś rezydencji Anny Jagiellonki i Bogusława X (iks, że niby nie znany?). Otóż Marek podobnie potraktował korzennego śledzia, ale pokroił go inaczej (co ja wam będę tłumaczył jak smak się zmienia w zależności od sposobu krojenia i pokrojenia), do tego uprażył na suchej patelni maku niebieskiego, a na innej na ostrym ogniu skarmelizował w gryczanym miodzie cząstki jabłek. Całość złożył w jedno danie garnirując czerwonymi porzeczkami.


 

    W tak zwanym międzyczasie, papierosek, cygarko, wódeczka, bimberek, kilka butelek wina, prywatna kolekcja serów (moja oczywiście, choć wśród nich i Markowe herbowe serki były).
    Na koniec, kiedy wydawało się nam, że nie zmieścimy już ani kęsa, ani łyczka, krztyny choćby …Bolek podał starkadeo! To słodki deser-ciasto, coś jakby tiramisu (ale gdzie mu do starkadeo) nasączone obficie starką. Zacnej wielkości kawałki zniknęły w naszych ustach w mgnieniu oka. I tym boskim i lokalnym akcentem (nazwa to połączenie słów deo i starka) objedzeni ponad siły zakończyliśmy Noc Śledziożerców …do następnego razu.


środa, 04 sierpnia 2010, ugin13

Polecane wpisy

  • Śledziowo jubileuszowo.

    Nie ma co się rozczulać nad przemijającym czasem. Dziesięć lat minęło nawet nie wiedzieć kiedy. To kluczowe stwierdzenie, bo nazbyt mało pamiętamy z początków p

  • Takie buty, znaczy luty.

    Zaczęło się od tego, że Bolek odniósł wrażenie, że gdzieś tu mija dziesięciolecie. I choć niezupełnie to prawda, to jednak wiele się nie pomylił, raptem pół rok

  • Aż tu nagle Noc Śledziożerców!

    Mam poczucie winy, za brak doniesień z lutowej Nocy, a tu już różni tacy gonią mnie z relacją lipcową. OK., wobec tego postawimy kalendarz na głowie i lipiec bę

Komentarze
dyrdymalki
2010/08/04 06:17:04
mniam, wyglądają smakowicie i opisy takoż :) pozdrawiam
-
2010/08/04 06:20:44
ooo, ale uczta! może by jakiś dokładniejszy przepisik na któregoś śledzika????
Skoro formuła niewiast na nocy śledziożerców nie przewiduje, to choćby przepisem by się taka pocieszyła:)
-
mag-43
2010/08/04 07:29:28
ufff, do tej pory wzdycham gdy tę noc wspomnę,, przepis na muszle Św. Jakuba które Gieno na zdjęciu pokazał rzecz jasna umieszczę.
-
justmydelicious
2010/08/04 15:53:40
to dopiero musiała być uczta! :)
-
bareya
2010/08/04 18:27:46
No pięknie, tylko pozazdrościć.
Powiem szczerze, że Twój "zawijas" mnie szczególnie zainteresował. Jak się domyślasz uderzył mnie zestaw przypraw z tą nutą kawy. Musi ci być on zacny.
Może jakoś dasz się uprosić aby go szczegółowo opisać, sprzedać, przehandlować?
-
brzucho-moowca
2010/08/08 14:41:58
@Bareyo i inni
oto nieco szczegółowiej o mojej "księżniczce na ziarnku kawy"
tyle filetów ze świeżego śledzia ilu gości
łyżka musztardy dijon
łyżka skórki pomarańczowej pokrojonej w julienne
(należy uważać aby było samo pomarańczowe)
łyżka rodzynek
po jednej wędzonej śliwce na twarz
(lepiej naszej z pestką niż kalifornijskiej naśladowczyni)
nasion kardamonu połowę tego co śledzi
a kawy dwa-trzy razy tyle co śledzi
dwie łyżki gryczanego miodu
trzy łyżki masła
100ml białego wina
lub 50/50 wina i soku wyciśniętego z pomarańczy
sól, pieprz

a teraz, śledzia wyfiletować (bo sprzedają całe) zostawiając skórę
dobrze posmarować od środka musztardą, spiąć wykałaczką, odstawić
niech przejdzie smakiem
na patelni roztopić połowę masła, szybko obsmażyć śledziowe koreczki w pozycji na stojąco, przewracając jeden raz, uważać bo się szybko rozpadają
zsunąć na brzegi, a w środek dać miód, skórkę, chwilę karmelizować, dodać pozostałe składniki, jeszcze karmelizować, podlać winem (lub i sokiem)
odparować, skorygować smak solą, dobrze popieprzyć
na wolnym ogniu dodać pozostałe masło, tak aby się rozpuściło, ale nie przegrzało

..i jak mawiał Freud w swojej książce
"podawać z gestem jeśli potraficie"
:::
Marku, teraz kolej na Twojego śledzia
-
mag-43
2010/08/09 20:03:24
ano Pan każe , sługa musi, ot i na ziemiańskim blogu mój śledź jest, zdjęcia u Ciebie
-
mamamarzynia
2010/08/15 10:51:06
Dobrze, że chociaż poczytać i obejrzeć można. I pomarzyć sobie...